Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 696 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Po przeprowadzce

wtorek, 30 września 2008 16:24
poniedziałek, 7 lipiec 2008

  I znowu niespodzianka! Rodzice po raz kolejny wymyślili jakąś głupotę. Co tym razem? Kupili mi kota czy może włochatego chomika?! Od czasów czwartej przeprowadzki w moim życiu mają niestworzone pomysły. Próbują wynagrodzić mi to całe zamieszanie, ale jakoś kiepsko im to wychodzi.
-Sandruś, rozwiązałaś już naszą zagadkę? - piskliwy głos mamuśki dobiegający z kuchni zdołował mnie.
-Nie! Mam prawie szesnaście lat i już mi się nie chce bawić w zagadki. Męczcie Piotrusia! - Próbowałam odwrócić ich uwagę młodszym bratem, który jak zawsze wlepiał swoje wyłupiaste oczęta w monitor mojego komputera. I oczywiście nie mogłam nic z tym zrobić, bo "Piotrusiowi należy się trochę rozrywki" jak twierdzą rodzice. Tylko, że to trzaskanie w klawiaturę trwa od rana do nocy i nawet nie mam kiedy posurfować po necie. Brrrr! Nie cierpię swojego brata...
-Idę się wykompać. Jak wrócę ma cię tu nie być. Zrozumiano? - prośba czy groźba? Bez różnicy, bo "Wytrzeszcz" i tak mnie nie słucha, ale może warto próbować.
-Spadaj mała wiedźmo! - wykrztusił z siebie to co zawsze, gdy wyganiam go z pokoju.

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (42) | dodaj komentarz

Zwariowałaś?!

środa, 01 października 2008 17:09
czwartek, 10 lipiec 2008

  Wczoraj był długi wieczór, a później ciężka noc. Gdy tylko wyszłam z łazienki już Magda i Inka, kumpelki z gima, dzwoniły do mnie z zaproszeniem na ognisko z okazji urodzin. Wiedziałam oczywiście, że będzie tam Radzio, obiekt moich westchnień, och... Ale co z tego? Zatroskani rodzice w życiu się nie zgodzą na nocne wyjście! Niestety. Może ich jakoś przekonam, ale już dzisiaj mam dać odpowiedź dziewczynom. Lekko nie będzie, oj nie.
 
  Wstałam dzisiaj wcześniej żeby mamę w robieniu śniadań. Najpierw calutki bochenek chleba dla taty. Wyobrażacie sobie ile smarowania? I do tego obkładanie szynkami, paszczetami i innymi dziwnymi rzeczami. Mozolnie mi to szło. Śniadanie dla Wytrzeszcza to same bułki i masło. Sama nie wiem, gdzie ten chudzielec mieści trzy bułki i obiad. Ja zawsze rano przefryzę dwie skibki ciemnego pieczywa z warzywami i jabłko. Rozumiecie, taka dieta. Ale i tak później opycham sie chipsami. Bywa... 
  Po skończeniu kuchennego grzebania poszłam do siebie, a tam już w samej pokemonowej piżamce rozszyfrowywał jakąś kosmicznę grę dla mało inteligentych mój braciszek.
-Piotrek - niechętnie odezwałam się do brata - No Piotrek.
-Co chcesz? Przeszkadzasz!
-Jak to co? Chcę się przebrać, idź do siebie. - i tak zrezynowałam ze zmiany stroju i udałam się do pokoju rodziców. Nogi zrobiły mi się ciężkie, gdy już byłam przed drzwiami, ale lekko zapukałam z grzeczności i weszłam.
-Cześć mamo. - przeszkodziłam przy czytaniu jakiegoś czasopisma.
-O, Sandra. Siadaj. - zdjęła okularki i odłożyłą lekturę. Zrobiła to niechętnie, ale w końcu trzebaporozmawiać.
-Bo wiesz mamo, za tydzień Madzia i Ina mają urodziny i organizują ognisko. Tak wyszło, że że... - trochę się speszyłam, bo mama zrobiła wielkie oczy. - zaprosiły mnie na kiełbasę i namiotowanie.
-Zwariowałaś?! - no nie! Mama jeszcze bardziej wytrzeszczyła oczy - Przecież tam będą ich koledzy, bez dorosłych, starsi znajomi, pewnie alkohol. Tata napewno się nie zgodzi. Zapomnij.
Wróciła do czytania jak gdyby nigdy nic, a ja siedziałam jak taki słup i nawet nie wiem kiedy wyrzuciłam z siebi wszystkie myśli:
-Nigdy nie będę mogła nigdzie iść, bo jak mogę poznać ludzi skoro co chwila się wyprowadzamy! Szaleństwo! Jesteście beznadziejni! - No cóż, trochę ostro wyraziłam swoje zdanie i wyszłam. I wiadomo, co było dalej. Ryczałam jak dziecko zamknięta w pokoju,  a potem wysłałam odmownego sms-a. Jego treść brzmiała mniej więcej tak:
   "Rodzice się nie zgodzili i przekonać ich się nie dało. SORKI" 

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

Och, randka!

wtorek, 07 października 2008 16:15
piątek, 11 lipiec 2008

  Siedziałam sobie jak zawsze i wlepiam oczy w okno obserwując liście, bo skąd niby na wsi wielu przechodniów miałoby się wziąść. Snuję przypuszczenia, co by było, gdybym mieszkała w mieście wśród zatłoczonych ulic... A ja tu z rodzicami i durnym bratem w kamienicy na opustoszałej wiosce. Wiem, że bez przerwy narzekam, ale jak na mój gust to moglibyśmy mieszkać chociaż przez wakacje w mieście, żey nie było tak strasznie nudno.
  Nagle moje rozżalanie się nad sobą i rodzinką przerwała donośna melodyjka mojego telefonika. Myślałam, że Magda. Ups! Problem w tym, że nie wiedziałam, gdzie ta "cegła" leży. Szukajcie, a znajdziecie, znalazłam pod poduszką. Ależ się zdziwiłam, gdy wyświetlił się jakiś nieznany numer, ale odebrałam:
-Cześć Sandra, tu Radek. Bo wiesz, pomyślałem sobie, że skoczę jakiś dzień na basen z kumplami, ale wyjeżdżają do Wrocka, więc może pojedziesz ze mną w niedzielę?
-Yyy - zupełnie mnie zatkało, ale przejęłam inicjatywę. - To o której? O 17.00?
-Jasne, wpaść po ciebie pod dom czy pod drzwi? - mówił swoim słodkim głosikiem.
-Pod blok. Dzięki Radek.
-Nie ma za co, To do zobaczenia. Pa! - i odłożył słuchawkę.
Rzuciłam się na łóżko ze szczęścia. Niebo stało przede mną otworem. Jutro sobota, a w niedzielę randka z chłopakiem, o których marzy pół szkoły. Ochh...

Podziel się
oceń
2
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Też mi niespodzianka!

wtorek, 07 października 2008 16:29
sobota, 12 lipiec 2008

 
Mi tam świadectwo humoru nie zepsuło, ale moim rodzicom ciągle powraca do głowy:
-W nowej szkole musisz bardziej przyłożyć się do fizyki i chemii. - rzucił tata.
-Bardziej??? - ja miałam tróję, a połowa klasy dwójki, więc nie wiem po co mi to wypominają. Odpuściłam sobie wyrażanie mojego zdania, bo i tak uważają mnie za zbuntowaną i sprawiającą problemy nastolatkę.
-Wracając do naszej niespodzianki - mama zmieniła temat, żeby uniknąć kolejnej kłótni między nimi a mną. - Tak więc w kartonach znaleźliśmy kalendarzyk z numerami sąsiadów babci i postanowiliśmy odnowić dawne znajomości. Zadzwoniłam do Górniaków i zaprosiłam ich na niedzielny obiad.
Uśmiechnęła się, a mi opadła szczena:
-Co? Czy ja źle słyszę?
-Nie Sandra, przyjadą do nas jutro. Bardzo się ucieszyli. - mama była tak zadowolona z siebie, że uśmiech nie znikał jej z twarzy.
Poszłam do siebie nie komentując tego, co usłyszałam. Przez chwilę nie mogłąm skojarzyć tej rodziny, ale oświeciło mnie. To co, których kochany synalek Sebcio męczył mnie na podwórku ciągnąc za dziwczęce warkocze i przezywając wszystkimi możliwymi przeklęstwami. O nie! Mam nadzieję, że nie przywiozą ze sobą tego potwornego rudzielca!

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

Stało się

czwartek, 09 października 2008 16:47
niedziela, 13 lipiec 2008

  Wstałam dzisiaj wcześniej, bo o siódmej. Na ósmą do kościoła, dzisiaj tylko z Piotrem bo mama robi ciasto i jakiś zdziwaczały obiad z przestarzałego przepisu. Nie nawidzę mięsa z kaczki, a będzie właśnie takie i w dodatku ze szpinakiem. Koszmar!
  Wytrzesz całą mszę się wiercił. Patrzeli na niego jak na psychola. Ale trudno. Później pomogłam mamie i oczekiwaliśmy na dzwonek do drzwi. Przyjechali! I nawet nie idzie sobie wyobrazić w ilu. Aż siedem dzieci. No nie! Więcej już by się nie zmieściło. Wchodzili gęsiego, bo korytarz mamy wąski, ale na szczęście dużą kuchnię. Przywitali się z nami i usiedli. Mama kazała zabrać dzieci do naszych pokoi. Na szczęście Sebastiana nie dostrzegłam. Wytrzeszcz poznał się z pięcioma małymi, a mi przypadł jakiś wysoki przystojniak i parę lat starsza ode mnie Izka.
-No, no, Sandra wypiękniałaś - uprzejmie powiedziała.
-Dzięki - zaśmiałam się - chodźcie do mojego kącika.
  Usiedliśmy się a Izka zapytała, czy pamiętam kolegę z przedszkola. Odburknęłam, że nie sposób mi go zapomnieć. Parsknęliśmy śmiechem.
-Może przedstawisz mi twojego brata, bo nie kojarzę. - wskazałam na pięknookiego chłopaka, a oni się zaśmiali jeszcze bardziej.
-Jak to? Dopiero mówiłaś, że pamiętasz, a już nie poznajesz? To ja, Seba.
Izka nagle wyślizgnęła się powspominać z rodzicami, a ja zostałam z nim sama. Wpatrywałam się w jego twarz. Miał wyraźne, męskie rysy, zielone oczy, słodziutkie, uśmiechnięte usta i te włosy... Wcale nie rude! Błyszczące, zadbane, ciemnego ubarwienia. Och... Przecież ten człowiek był kiedyś piegusem bez przednich zębów. Przez ich brak pluł, gdy mówił. Uciekałam od niego ile sił w nogach, a teraz nawet za tysiące złotych nie przerwałabym rozmowy, która między nami się toczyła. Mówił o wszystkim, co lubi. Nie paplał od rzeczy jak inni chłopcy.
 
   W końcu musiałam przerwać dyskusję z Sebciem, bo przyszła pora na szykowanie się do wyjazdu z Radkiem. Jakoś dziwnie mi się odechciało basenu i to wszystko przez to, że przed oczami miałam dzisiejszego gościa. Jednak nie było już odwrotu i założyłam na siebie najlepszą kieckę.
  Czekał za mną w umówionym miejscu. Jego brat podwiózł nas do sąsiedniego miasteczka na pociąg, skąd pojechaliśmy do większego "normalnego" miasta. Radek nawet powiedział, że ładnie wyglądam. Ale ja nie odczuwałam już motylków w brzuchu. Nie ekscytowało mnie rozmawianie z nim. Może się odkochałam?
  Przez godzinę szaleliśmy na zjeżdżalniach. Potem zaprosił mnie do kawiarni na lody, ale to było kompletne dno. Chłoptaś zapomniał wyłączyć telefonu i co chwilę dobijały się do niego wierne wielbicielki. I co najgorsze, odbierał i odpisywał. Wyobrażacie sobie?! Porcję deseru pochłonęłam  w kosmicznym tempie. Po powrocie nawet mnie nie odprowadził do domu. Postanowiłam, że go sobię odpuszczę...

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 17 października 2017

Licznik odwiedzin:  12 120  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Galerie

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12120

Lubię to